Suzuki Klub Polska - Forum Dyskusyjne - www.suzukiklub.pl

Forum dyskusyjne dla użytkowników samochodów marki Suzuki.
Dzisiaj jest 19-04-2021, 22:24

Strefa czasowa UTC+01:00




Nowy temat  Odpowiedz w temacie  [ Posty: 6 ] 
Autor Wiadomość
Post: 22-03-2021, 16:07 
Offline

Rejestracja: 21-10-2020, 13:46
Posty: 7
Suzuki: GV I 2.0 Automatic
Cześć,

oto moja historia półrocznego poszukiwania Grand Vitary I wraz ze spostrzeżeniami i komentarzami, może komuś coś się przyda.

Otóż zaczęło się 12 lat temu od zakupu Chevroleta Blazera 4300. Wspaniale wygodny samochód, który miał wystarczająco dużo mocy, podobał mi się wizualnie, był dzielny terenowo niestety z dość niedużym prześwitem. Po 9 latach ciągłych jego napraw ( niezbyt poważnych ) i walką z ciągłymi drobnymi niedomaganiami, problemami z mechanikami, zakupem drugiego identycznego prawie, przez 3 lata miałem przerwę w aucie terenowym ( umownie terenowym, właściciele Patrolów by się uśmiechnęli). Pół roku temu pojawił się nowy sens posiadania auta terenowego ale w miarę wygodnego - dojazd na działkę w górach i przejazdy w terenie hobbystycznie.
Przeczytałem wszystkie mądrości w internetach, przeanalizowałem dane, filmy z youtuba.. w pierwszej chwili pomyślałem o Dusterze. Wiadomo, SUV nie terenowy, ale jak na SUV całkiem sprawny w terenie jak się da opony AT plus pewne modyfikacje. Jednak wertując ogłoszenia wyszło, że taki jakbym chciał, kosztowałby ponad 30 tys. na początek a wybór wersji 4WD między 30 a 40 tys nie jest duży. Zastanawiałem się nad Nivą... ale taka bardzo ładnie wyglądająca na zdjęciach to też ponad 20 tys a jest to w zasadzie auto zabytkowe i awaryjne. Nie, nie chciałem ciągle siedzieć i szukać części do tego do napraw. Miał być wóz w miarę popularny, rozpoznany technicznie, z mozliwościami zmian offroadowych. Auto miało przewozić 2 osoby + dziecko , pies, trochę bagażu, być zwrotne, żeby nie utknąć w lesie w górach. Wersja 3D wydała się za mała, Jimny zbyt niekomfortowy na asfalcie. Z kolei Patrol, długi Pajero czy inny podobny - za duże. Ze wszystkich opini wynikało, że najlepiej kupić GV z benzynowym 2.0 i może z automatem, bo manual ma problemy z wbijaniem biegów często.
Wyszło, że taka Grand Vitara, chociaż 10 i więcej lat starsza od Dustera, to kosztuje między 10 a 26 tys ( ogłoszenia z września 2020 ). Poczytałem, jak to one gniją.. jak są ramy spawane, pozalepiane dziury... Wtedy jeszcze nie wierzyłem. Mój 18 letni Chevrolet, bez żadnego zabezpieczenia, jeżdżony na posolonych drogach, zalepiony błotem w zakamarkach, miał tylko gdzieniegdzie rdzawy nalot na stalowych elementach. Mój 40-letni Polonez ma tylko miejscami małe rdzawe wypryski.. inny podrdzewiałe doły drzwi... Słowem, nie widziałem przerdzewiałego auta innego niż wrośnięty w ziemię złom.

Pierwsza GV.
Zacząłem od najdroższej oferty - 2.5 V6 koło Olkusza, wyglądało profesjonalnie, same Suzuki na placu. Pierwszy rzut oka to zmatowione reflektory i dwa odbicia na szybie kwalifikujące ją do wymiany. Pod spodem - rama czarna.. trudno mi było coś powiedzieć wtedy jeszcze, choć miałem pewne obawy bo w dwóch miejscach cienka czarna konserwacja odprysnęła mi spod palca z małym kawałkiem rdzy. Niby powierzchownie.. ale spodziewałem się idealnie, tak jak zachwalany był w opisie. Zostałem przewieziony szybko przez sprzedającego po miejscowym chodniku, trawniku, żeby udowodnić, że nic nie stuka ani nie puka. Na piaszczystą drogę obok nie mogliśmy wjechać, "bo byśmy zabrudzili auto". Na moje pytanie, dlaczego po włączeniu napędów lampka 4WD mruga ciągle ( więcej się nie świeci niż świeci ), dostałem odpowiedź, że to przecież informacja, że napędy są włączone. Od razu skojarzyłem problemy z włączaniem napędów w Chevrolecie przez pneumatyczny siłownik.. i jak wracałem 80km z gór na reduktorze gierkówką ( tak wiem.. naprężenia w napędach itp ). Na moje kolejne pytanie, że w sumie to najdroższe auto wśród wszystkich ogłoszeń, ale w sumie 15 letnie i jakieś mankamenty ma, i jakie to są ( już były reflektory, przednia szyba i lampka 4WD), usłyszałem, żebym sobie kupił za kilkanaście tysięcy i ciągle naprawiał i pewnie mnie na niego nie stać. Ciekawa teoria. Omijałem to miejsce potem z daleka, nawet gdy pojawiały się ładnie wyglądające auta.

Druga GV.
Benzynowa 2.0, rok bodajże 2003, prywatny sprzedający, drugi właściciel,cena 20 tys. Już przez telefon dowiedziałem się, że rdza jest.. ale trzeba samemu ocenić. Przyjechałem. Była rdza. Wtedy mnie to przeraziło, bo nigdy nie widziałem takiego czegoś. Pod maską rdzawe wykwity, na pompie wspomagania, mocowaniu amortyzatorów, na ramie, i tak już mocniej przy mocowaniu ramy z budą. W zasadzie bardziej powierzchownie, ale prawie wszędzie. Do odpiaskowania.. wyczyszczenia.. może.. Nieprzyjemny zapach w środku i słabo naprawiony po stłuczce tylny błotnik. Technicznie nie miałem uwag, napędy działały ok.. auto fajnie się zbierało ( do 3 biegu tylko próbowałem ). Zrezygnowałem, bo chciałem mieć bez rdzy. Z punktu widzenia czasu to była dobra oferta, zwłaszcza że 2 miesiące później rozważałem ją ponownie u handlarza za 4 tys. więcej. Po usunięciu nalotów korozji pod maską.

Trzecia, czwarta i piąta GV.
Wszystkie w jednym miejscu, znów koło Olkusza ale inny punkt Suzuki. Sprowadzona ze Szwecji 2.0, podniesiona chyba 2 cale odpadła - stara sypiąca się konserwacja na podwoziu plus sparciałe mocno wszystkie elementy gumowe. Druga, krajowa.. po jakieś naprawie przodu, pod spodem średnio ale nie tragicznie - nalot rdzy spory na wale, moście. Stan dobry.. ale nie bardzo dobry. Na dodatek już stała tam z pół roku. I trzecia - Diesel HDI, srebrna, sprowadzony ze skórą i fajną nawigacją. Rama wydała się.. zbyt dobra. No dobra, było ciemno jak oglądałem, rama miejscami była biała. Wtedy nie wiedziałem, że to fabrycznie tak wygląda. Miałem obawy czy nie jest specjalnie posprajowana aby coś przykryć. Na dodatek sprzęgło trochę kiepsko już działało. Znów, z punktu widzenia czasu, to była dobra oferta. Ta GB sprzedała się za 2 dni.

Szósta GV. 2.0 Benzyna, 2003 rok.Warszawa
Prywatny sprzedający, bardzo sympatyczny. Dzwoniłem dzień po pojawieniu się ogłoszenia. Byłem już chyba 15-ty a za 4 dni był umówiony klient na oględziny. Mimo to, biorąc urlop i jadąc następnego dnia, miałem szansę ją kupić. Dostałem multum informacji jak o nią dba, i ile kosztowały naprawy ( 10 tys. od kupna ), że stan naprawdę super. I kupiona spod Olkusza 3 lata wcześniej (pierwsza lokalizacja z 2.5 V6 ). I jeszcze, że licznik chyba przekręcony od 40 tys ( do około 200 ), bo tak mechanik podejrzewa po stanie łańcucha. I bez rdzy. Dostałem zdjęcia... rdza była, może nie duża, ale sporo nalotu rdzawego widać było w różnych zakamarkach. Fotel kierowcy - wysiedziany, kierownica- jakby pilnikiem do metalu ją szlifować... Reszta ładna na zdjęciach. Generalnie dwa inne egzemplarze z ogłoszeń z przebiegami ponad 300 tys. lepiej wyglądały. To mi tylko dało do myślenia, jak przejechane i zużyte auta sprzedaje ten komis. GV oczywiście w następnych dniach się sprzedała, myślę, że nawet by ją ktoś kupił za więcej niż te 24 tys. gdyby sprzedający dał wyższą cenę.

Siódma GV, HDI, 2002 rok, opony AT, snorkel, podniesiona, 19 tys.
O tak! To dla mnie , dokładnie takie opony jak chcę, lift zrobiony.. fajny kolor, reflektory dalekosiężne, miała być osłona pod silnikiem. Miała rdzę, usłyszałem, standardowo ( ponoć ) na tylnej klapie i nadkolach i ale zrobione, reparaturki wstawione, rama oczyszczona, zabezpieczona. coś było malowane. Auto zrobione na wyprawę po Skandynawii. Za taką cenę z tym wyposażeniem to w sumie może być wersja sprzed liftingu, ryzyko usterek HDI też wezmę. Niestety zdjęć nie dostane więcej, bo właściciel musiał pilnie wyjechać służbowo ( pewnie tak było ), a sprzeda ktoś z rodziny. Tylko....500km ode mnie, ponad 1000km w jeden dzień. Ale pojechałem, widząc jak dobre egzemplarze szybko są rozchwytywane. Na pierwszy rzut oka - bardzo ładny. Potem - to coś malowane, to cale auto do słupków, na błotnikach przednich skończyła się skala w mierniku lakieru. No dobra, to nie dyskwalifikuje auta za tą cenę. Kładę się pod spód. Z miejsca na wysokości środkowego słupka wyjąłem fragment podłogi wielkości dłoni. No dobrze.. to tylko jedno miejsce. Potem - mocowanie ramy do nadwozia za przednim kołem. A w zasadzie jego brak. Śruba przez poduszkę wchodzi w powietrze. Tego było za dużo.. ale zobaczyłem molo w Sopocie po ciemku w mżawkę w listopadzie. Było fajnie. Po dwóch tygodniach ktoś to auto jednak kupił.

Ósma GV, HDI, chyba 2003r. niedaleko mnie, prywatny właściciel od ponad 8 lat, 20 tys.
Na miejscu okazało się, że jest z Danii. Tak, o duńskich czytałem. Ta też taka była. Kiedyś ciężarowa. Tylna kanapa dorobiona, z innego materiału niż siedzenia, jakoś dziwnie wysoko zamontowana i prawie bez miejsca na nogi. Przejechałem się HDI. Kiedyś miałem Citroen C5 z tym p109-konnym HDI i wydawał mi się ociężały. Może wystarczający, ale dupy nie urywa. GV wydała się przyjemna z tym silnikiem, moc wystarczająca, bez szaleństw. Pod spodem, znów wyjąłem dłonią fragment podłogi. I teraz już wiem, Że druga GV nie była taka zła.. nic z niej nie odpadało... Ta się sprzedawała dłużej. Jakieś 2 miesiące.

Dziewiąta GV. Która okazała się drugą. Tylko 4 tys. droższą.
Kupił ją komis, trochę odczyścił w środku i pod komorą silnika nie straszył rudy nalot. Przebieg może niski, ale całość taka jakaś nieświeża. Nie była to zła oferta, ale nie była bez rdzy. Za tą cenę chciałem mieć bez rdzy.

Dziesiąta GV. 2.5 V6 Automat z Holandii, 2000 rok i 20 tys.
Znów komis niedaleko Olkusza ( ten drugi ). Widać, auto było zaniedbane, szyby nie wszystkie oryginalne, drzwi skrzypią, w zakamarkach brudno. Sądząc po stanie, raczej regularnych serwisów nie oczekiwałem w tym aucie, raczej wszystko zacznie się sypać wkrótce jak w tej z Warszawy. Na dodatek w schowku dokumenty chyba sprzed 3 lat z przebiegiem niższym o 20 czy 30 tys.

Jedenasta GV -2.5 V6 Automat 1999 rok, 17 tys. Sprowadzona.
Trochę bardziej zużyta, coś pęknięte, tylna klapa wgnieciona, wnętrze brudne, fotel kierowcy przerwany do metalowego prętu. Ale za tą cenę moglem to zaakceptować. Podwozie - znośne, bez tragedii. I V6, który dźwiękiem robi super robotę. Przejechałem się.. i im szybciej jechałem, tym było gorzej. Przyspieszenie powyżej 60km.h - zauważalne. Auto niezarejestrowane, nieubezpieczone, więc więcej niż 2 km nie jechałem. Ale naszły mnie wątpliwości. Za taką samą cenę, 50km z tamtego miejsca była 2 lata młodsza GV z 2.5 V6 z manualem.

Dwunasta GV - 2.5 V6 Manual, 2001, 17 tys. sprowadzona.
Blacharsko odpadała - pomalowana na dole, pod spodem rdza. Ale silnik sie zbierał, w porównaniu do tej poprzedniej, było czym jechać. Wróciłem 50 km i przejechałem ponownie - jadąc 60km/h, z obrotami niecałe 3 tys, przy wciśnięciu do dechy nie zrzucał biegu.. stąd chyba ta ociężałość. Zrezygnowałem.

A potem były kolejne, których nie zdążyłem nawet oglądnąć. 2.0 Automat za 25 tys, z komisu - sprzedana w jeden dzień, identyczna w Kielcach, sprzedana w 1 dzień. Sprowadzona z Włoch, z dokładnymi zdjęciami, podwoziem jak w rocznym aucie.. 25 czy 26 tys. Ale niestety byłem drugi w kolejce na nią. Pierwszy próbował negocjować cenę.. ale wrócił i kupił za tyle ile była wystawiona. Kolejna - HDI z Włoch, tak samo spód jak w rocznym aucie. Sprzedana na pniu. I jeszcze kilka innych, które też w ciągu tygodnia się sprzedały. Zostawały ogłoszenia z wozami na kilkanaście tysięcy. Po doświadczeniach, nawet nie dzwoniłem. W komisie koło Olkusza przewinęły się znów następne. Jedną oglądnąłem przejazdem ale znów podwozie nie było idealne - stara konserwacja, miejscami pod spodem odpada z rdzawym nalotem. A cena 25 tys.

Był też handlarz z Podlasia. Ma oferty z dopiskiem "śliczna". Pewnie kobietom sprzedaje tylko. Co się potwierdziło, gdy zadzwonił do niego mój kolega z okolic.
- ma pan taką ładną grand vitarę z .. , z ramą w stanie fabrycznym ( sprowadzona, niezarejestrowana )
- no mam
- to czy można ją oglądnąć?
- oglądnąć czy kupić?
- oglądnąć, i jeśli będzie taka jak w ogłoszeniu, to kupić
- to trzeba zadzwonić i się umówić
-to właśnie dzwonię, chcę się umówić.
- no a kiedy?
- czy można dzisiaj? Będę przejeżdżał niedaleko ( była niedziela )
- jak ma pan dziś przyjeżdżać i mi marudzić w niedzielę, bo dziś pan i tak nie kupisz, nie przyjeżdżaj pan.

Kolejny punkt sprzedaży GV odpadł.


Potem była XL-7 V6, 20 km ode mnie. Niski przebieg, na zdjęciach widać było, że to zadbane auto bez żadnych zastrzeżeń, rama super zdrowa na zdjęciach. Cena bodajże 28 czy 29 tys. Niestety, sprzedana tego samego dnia.

Zacząłem się oglądać za czymś innym. Krótkie Pajero - druga generacja to prawie wyłącznie 2.5TD 99KM. Zdecydowanie za mało. Trzecia - awaryjne silniki Diesla. Amerykańskie - nie, chcę mieć niezawodne auto proste w serwisie. Starych Jeepów Cherokee ładnych prawie nie ma, Grand Cherokee ZJ - bardzo mało albo mają gaz ( nie chcę więcej gazu, po doświadczeniach, ta butla w bagażniku lub koło.. nie.. przy rocznych przebiegach 5 tys dla mnie bez sensu ). Pojechałem 150km po Nissana Navarę. Tego z wybuchającym 2.5DI, ale tu już wybuchł i ponoć odbudowany na wzmocnionych częsciach. Mimo stu otrzymanych zdjęć, na żadnym nie było dziur w podłodze, malowania srebrzanką na rdzę, co zobaczyłem dopiero na miejscu.. Navara odpadła.

Konkluzje
1. Auta za kilkanaście tysięcy - to głownie styrane wozy, z mniejszą lub większą rdzą. Zapewne mogą się trafić dobre egzemplarze, ale szanse są minimalne.
2. Zacząłem rozważać też 3D, oprócz wersji 1.6 Tylko, że takie występują niezmiernie rzadko. Oraz XL-7, ale V6. HDI 109KM do tej masy wydaje mi się za słaby. Widzę, jak męczy się Patrol 2.8TD 130KM w górach.
3. Oferty ponad 100km od miejsca zamieszkania, bez zdjęć ramy i podłogi - nie ma sensu jechać.
4. Pojawiają się oferty, głownie z Włoch, bardzo ładnych egzemplarzy z podwoziem w fabrycznym stanie. Ale.. trzeba by dzwonić zaraz po pojawieniu się ogłoszenia i jechać następnego dnia. Dobre, dla kogoś kto się tym zajmuje zawodowo, nie dla mnie gdy mogę w weekend i to nie zawsze.
5. Z dużą pewnością, jeśli rama wygląda jak prawie nowa, sprzedający się tym pochwali.
6. Automaty są stosunkowo rzadkie ( mimo, że ja kilka oglądałem ) i bardzo poszukiwane.
5. Z pewnością lepiej kupić auto od właściciela, który nim jeździł, eksploatował. Jasne, że ludzie też zatajają niektóre rzeczy, mówią nieprawdę, ale łatwiej to zweryfikować u kogoś, kto nie zajmuje się sprzedażą zawodowo. U handlarza dowiemy się tylko o zaletach. To może oczywiste, ale z takim podejściem trzeba tam jechać i weryfikować samemu. Negocjacja ceny u handlarza to kilkaset złotych, nie więcej.

Zakończenie. Właśnie kupiłem GV. Z gazem, tak jak nie chciałem. I u handlarza. Za nieco więcej niż oglądałem pierwszy egzemplarz. I jeszcze opony są stare, a wnętrze muszę doczyścić, żeby spełniało moje wymogi.

Bo rama, podłoga wyglądają właśnie jak w 2-3 letnim aucie, elementy zawieszenia, układu napędowego bez nalotu korozji. Na nadwoziu nie znalazłem żadnych śladów napraw. Lakier wszędzie grubość 60-100 mikronów. Wszystkie szyby fabryczne. Wnętrze całkiem ładnie zachowane. Silnik 2.0, automat. Gaz - holenderski, zbiornik gazu w miejscu zbiornika paliwa, do tego mały zbiornik paliwa (weszło 25 litrów a nie był pusty). Automat płynnie i miękko zmienia biegi. No i już zarejestrowany w Polsce, nie będzie stał czekając na rejestrację, gdy urzędy komunikacyjne toną teraz.
Słabo świecą światła - to tyle co na razie zauważyłem oprócz słabych opon i brudu w zakamarkach.

Jednak 2.0 z automatem nie zachwyca przyśpieszeniem. Przypomina mi to amerykańskie kompakty sprzed 20 lat z 2-litowymi silnikami i automatem, jak Chevrolet Cavalier, Dodge Neon, czy Ford Contour ( Mondeo ). Owszem, jedzie, zwiększa prędkość, i tyle. Rusza jednak w miarę dynamicznie. 2.5 V6 Automat robił lepszą robotę przy ruszaniu, ale potem to zbyt dużej różnicy nie było.

Największą awersję mam na gaz - chociaż muszę przyznać, że ten holenderski patent jest całkiem sprytny. Ale do terenu, nie wiem czy jakieś osłony butli nie trzeba będzie zrobić.

Dalsze plany - dylemat. Oprócz oczywistej wymiany oleju, wymiany tego , co jest zużyte ( słychać jakąś rolkę w silniku hałasuje ), to opony. Bieżnik jest ok, ale widać są lekko sparciałe przy bokach bieżnika. Docelowo chciałem opony 29", ale do tego trzeba zrobić lift zawieszenia ( lub minimum body lift jeśli się nie mylę ). Najchętniej pojeździłbym kilka miesięcy zanim zrobię lift zawieszenia, ale szkoda kupować nowe opony, żeby po pół roku je zmieniać.

Chyba, że ktoś z Was chciałby się zamienić i ma w podobnym stanie GV I 2003-2005 bez gazu ( HDI, 2.0 lub V6).


Na górę
Post: 22-03-2021, 19:15 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13-02-2021, 19:50
Posty: 16
Lokalizacja: Radom/powiat
Suzuki: GV '06 DDiS
O matko! Przebrnąłem. Ten komis pod Olkuszem to na wylocie z miejscowości Rzeka?


Na górę
Post: 23-03-2021, 11:31 
Offline

Rejestracja: 21-10-2020, 13:46
Posty: 7
Suzuki: GV I 2.0 Automatic
Tak, ten drugi.


Na górę
Post: 23-03-2021, 21:27 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01-11-2010, 19:08
Posty: 637
Lokalizacja: Wisła
Jeździłem 8lat GV 2,5 V6 2004r. Jak dla mnie rewelacyjne autko, świetny automat, z całkiem sporymi zdolnościami terenowymi (mieszkałem w górach)
Osobiście 2,0 bym nie kupił, jest za słaby, bardziej awaryjny i nie ma dźwięku V-ki. Niestety auta są stare i kiepska blacha sprawia ,że niestety się sypią.
A szkoda, bo prawdziwej terenówki na ramie już nie ma, został tylko cholernie drogi Wrangler.
Pewnie jeszcze bym jeździł GV gdybym z własnej głupoty nie przegrzał silnika.
Teraz ceny takie same, jak gdy ją kupowałem 8 lat temu !
Minusem jest mały bagażnik, który dodatkowo przez LPG się zmniejsza.
Holenderska instalacja, to niestety drogi i słabo dostępny serwis w PL.

_________________
GV I 04 2,5 V6 A/T-Była


Na górę
Post: 25-03-2021, 16:44 
Offline

Rejestracja: 21-10-2020, 13:46
Posty: 7
Suzuki: GV I 2.0 Automatic
Przejechałem dziś GV 200km , w tym połowę autostradą. Poza pewnymi drganiami pochodzącym z kół, nic złego ( oprócz też niedziałającego ABS-u ) nie odkryłem. Zobaczymy, czy faktycznie w komisie można kupić dobre auto.
Rozczarowany jestem nieco silnikiem 2.0. O ile do 80km/h przyśpieszenie jest wystarczające, a klasyczny automat fajnie zmienia biegi i bardzo żwawo rusza, to przyśpieszenia od 100km/h w górę to bardziej poziom Poloneza. Silnik 1.6 w wersji 3D to musi być naprawdę porażka. Generalnie na autostradzie przyśpiesza podobnie jak Dacia Duster 1.6SCe.
Butla z gazem nie jest w bagażniku, tylko pod autem. Jest jeszcze zmniejszony zbiornik paliwa, do którego weszło 25L, a nie był całkiem pusty. Stąd mój komentarz, że to całkiem sprytne rozwiązanie.


Na górę
Post: 01-04-2021, 14:57 
Offline

Rejestracja: 21-10-2020, 13:46
Posty: 7
Suzuki: GV I 2.0 Automatic
ABS nie okazał się uszkodzony, tylko po prostu go nie ma.. Nie spodziewałem się, że w aucie z 2003r., które nie było budżetowym wozidełkiem, nie ma ABS-u..


Na górę
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat  Odpowiedz w temacie  [ Posty: 6 ] 

Strefa czasowa UTC+01:00


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 10 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Limited
Polski pakiet językowy dostarcza phpBB.pl
[ GZIP: On ]